Long Point

Park ten ma niesamowitą "muzyczną" właściwość - gdy pojawi się najmniejszy wiatr, natychmiast rozkołysuje się jezioro Erie, a bijące o piaszczysty brzeg fale szumią jak morskie. Do szumu fal dołącza się szelest rosnących tu wszędzie topól, które potęgują każdy podmuch - gdy i tej muzyki nam za mało - natychmiast włączają się ptaki, które w szczególny sposób ukochały ten piaszczysty skrawek lądu - mieszka ich tu ponad 350 gatunków i wygląda na to, że są to same śpiewające gatunki...

Long Point Provincial Park jest fenomenem przyrodniczym na światową skalę. Wysunięty na południe 40-kilometrowy piaszczysty półwysep na jeziorze Erie w letnie dni stanowi naturalną przystań dla spragnionych ochłody mieszkańców południowego Ontario. Dogodny, w południowo-zachodnim kierunku dojazd spowodował, że lwią część plażowiczów stanowią mieszkańcy Mississaugi, a ponieważ co siódmy mieszkaniec tego miasta jest Polakiem, to nasz narodowy język w Long Point słyszy się nader często.
 To fantastyczne miejsce do plażowania położone jest o dwie godziny drogi od granic metropolii torontońskiej. Jeśli ktoś kocha piasek, fale i czystą toń jeziora, to znajdzie tu dla siebie raj. Dla malkontentów Long Point i jego okolice  również mają coś w zanadrzu, dlatego warto się tam wybrać już w najbliższy weekend.
 Półwysep jest długi, ale mieszkać na nim można tylko u nasady, gdzie ulokował się prowincyjny park - reszta lądu przeznaczona jest na ścisły rezerwat. Okupują go migrujące ptaki, które tę bardzo wysuniętą na południe piaskownicę traktują jako poczekalnię przed przelotem nad jeziorem Erie. Nabrawszy siły, lecą dalej do Kalifornii i na Florydę.  Corocznie, wczesną jesienią, można na Long Point obserwować także nalot motyli, które udają się w daleką podróż do Meksyku. 
  Unikatowość tego miejsca doczekała się międzynarodowego uznania, bowiem trzynaście lat temu Organizacja Narodów Zjednoczonych ogłosiła Long Point Światowym Rezerwatem Biosfery.
 Granica między parkiem prowincyjnym a rezerwatem jest wyraźnie oznaczona, ale latem można ją bezkarnie przekraczać, jeśli chcemy pospacerować wzdłuż piaszczystego wybrzeża - nie wolno wchodzić na wydmy i buszować po zarośniętych trzciną moczarach, gdzie mieszka większość półwyspowej latającej fauny. 
 Proces powstawania piaszczystej mierzei rozpoczął się 4 tysiące lat temu i trwa do dzisiaj. Głównym twórcą Long Point jest Grand River. Ta wielka rzeka u swego ujścia w Port Dover  toczy swe wody dostojnie (w górnym biegu nierzadko jest dzika i nieujarzmiona), zasilając jezioro Erie. Wraz z rzecznym nurtem do jeziora dostają się tysiące ton piasku porwanego w górnym biegu, a ten popychany po dnie falami, osadza się kilkadziesiąt kilometrów na zachód, właśnie tworząc "Długi Punkt". Corocznie powiększa się on o ponad 8 metrów. 
 W adekwatny sposób co roku rośnie szerokość plaż w Sandbanks i Pinery. Podobny proces erozji brzegów możemy zaobserwować w Scarborough Bluffs, gdzie woda porywa kilkudziesięciometrowy brzeg i po setkach lat wyrzuca przemielony piasek w okolice Kingston, tworząc tam plaże i malownicze ruchome wydmy... 
 Z uwagi na licznie występujące tu gatunki ptaków - Long Point jest ulubionym miejscem dla podglądaczy przyrody. Znajdują się tu liczne stanowiska, gdzie można przez lornetkę obserwować ptaki. Na terenie parku w 1960 roku powstało pierwsze w Ameryce Północnej ptasie obserwatorium - Long Point Bird Observatory. 
 W parku urządzone są 253 miejsca kempingowe (101 z prądem elektrycznym). Wszystkie campsites ulokowane są w pobliżu plaży, ale niektóre z nich niewarte są polecenia, bo przypominają wielki "grajdoł" z piasku wykopany koparką - nie ma tu zieleni, a wiatr od jeziora niesie tumany piasku. Z zapamiętanych numerów kempingów nie polecam obozowisk od 358 do 362. Może ktoś z czytelników "Gońca" ma swoje "propozycje" - proszę o wiadomość.
 Uwaga: ponieważ wieje tu zwykle silny wiatr, jezioro jest rozkołysane. Fale nawet w spokojny dzień mogą sięgać wysokości jednego metra; zwracajmy więc baczną uwagę na dzieci.  Woda na plaży jest bardzo czysta, ale fale podnoszą z dna lżejsze drobiny piasku - tak że wygląda na zmąconą. Jeśli jednak trafimy na bezwietrzny okres - kolor wody na Long Point przypomina lazur egzotycznych plaż. 
 W ubiegłym tygodniu jednak, gdy odwiedziłem to miejsce - wiał silny wiatr, a woda wyglądała jak  kawa z mlekiem. Pamiętajmy o tym w trakcie zabaw w wodzie - gdy ktoś da nurka - staje się natychmiast niewidoczny...    
 Z uwagi na delikatną strukturę półwyspu i prawdopodobieństwo zakłócenia jej ekologicznej równowagi, możliwość eksploracji z lądu jest nader ograniczona. Poruszać się po mierzei można tylko tylko wzdłuż brzegu i tylko na własnych nogach. Wspaniale udają się natomiast tutaj wycieczki łodzią. Motorówkę pożyczyć można w wielu przystaniach leżących w miasteczku. 
 Long Point to dwa obozowiska: Cottonwood (zwany Old Park) oraz New Park. Pierwszy utworzony został w 1956 roku, a pięć lat później dokupiono 135 hektarów terenów położonych na wschód, gdzie urządzono 175 miejsc kempingowych oraz 800 parkingów dla "dziennych" gości. Tę nową część parku nazwano właśnie New Park. Ma on do dzisiaj lepszą infrastrukturę, są tu prysznice i ciepła woda, czego brakuje w starszej części parku. Rezerwując miejsce w Long Point, unikajmy więc miejsc numerowanych od 201 do 289. W obu częściach parku w sezonie letnim odpoczywa ponad 130 000 ludzi. 
 Jeśli nie udało się nam zarezerwować wcześniej miejsca pod namiot w parku, można spróbować szczęścia już na miejscu - ponad trzydzieści campsites wyłączonych jest bowiem z systemu "zaklepywania" i przeznaczonych jest dla tych, którzy pierwsi zgłoszą się u parkowej bramy. 
 Administracja parku prosi o nieprzywożenie na biwak własnego drewna z uwagi na zagrożenie rozprzestrzeniania się szkodnika o nazwie emerald ash borer niszczącego drzewa. Ten groźny zielony żuczek przywleczony został do Kanady przez Stany Zjednoczone z Rosji i w krótkim czasie zaatakował drzewa w hrabstwie Essex. Jego ulubionym pokarmem są jesiony, które przeważają w lasach położonych koło Port Burwell, czyli niedaleko Long Point. Drewno na ognisko najlepiej kupić w kiosku na terenie parku - w przywożonym z zewnątrz może znajdować się ten groźny szkodnik.
 Na terenie parku powszechnie występuje też poison ivy powodujące oparzenia w razie kontaktu - zaglądnijmy więc do broszurki, którą dostaniemy przy rejestracji przy parkowej bramie, gdzie na str. 6 jest fotografia oraz instrukcja, jak postępować, by ustrzec się kontaktu z tą nieprzyjazną rośliną.
 W tym roku właściciele psów mogą również przyjeżdżać do Long Point razem ze swoimi pupilami, by korzystać z kąpieli. Zarząd parku otworzył bowiem "psią plażę" - ulokowano ją po zachodniej stronie "Nowego Parku".

Przyjazd do parku z psem wiąże się z kilkoma dodatkowymi obowiązkami:
 - trzeba pieska zgłosić w trakcie rejestracji przy wjazdowej parkowej bramie;
 - pies powinien być cały czas na smyczy nie dłuższej niż dwa metry (6 stóp);
 - zabronione jest przebywanie z psem na innych plażach w Long Point;
 - absolutnym obowiązkiem właściciela jest sprzątanie psich odchodów - za nieprzestrzeganie tego możemy otrzymać 75-dolarowy mandat;
 - pies nie może być pozostawiony sam na campsite;
 - psa nie można wprowadzać na teren comfort station.
***
 Dodatkową atrakcją wyprawy do Long Point może być odwiedzenie po drodze Port Dover, gdzie w ten piątek odbędzie się 50. zjazd motocyklistów. Impreza zwana jest PD 13, bowiem odbywa się zawsze 13. w piątek - w tym roku wypada to właśnie w ten weekend. Zjazdy motocyklistów mają już 25-letnią tradycję - najwięcej uczestników gromadzą wakacyjne terminy. Tak było dwa lata temu, gdy 13 lipca 2008 roku do Port Dover zjechało 120 000 ludzi. W tym roku rekord ten ma być pobity - organizatorzy spodziewają się 70-80 000 motocykli i ponad 200 tysięcy ludzi! Oczekuje się, że tłumnie przyjadą bajkerzy z USA i Wielkiej Brytanii, ale najwięcej ma ich być z Kanady. Miasteczko na czas zjazdu będzie zamknięte dla ruchu samochodowego, ale od parkingów usytuowanych na obrzeżach Port Dover do centrum miasteczka dowozić gości będą specjalne autobusiki. 
 W lepszej sytuacji będą oczywiście motocykliści, którzy w piątek są szczególnie mile tu widziani i wpuszczani do centrum, gdzie nastąpi imponujący przejazd kawalkady tych maszyn. Dla ich kierowców urządzono specjalne pola namiotowe. 
 Z uwagi na widowiskowość PD13, warto w drodze do Long Point nieco zboczyć z drogi i stać się świadkiem tego wspaniałego wydarzenia, które potrwa cały weekend. Jeśli jednak nie zamierzamy odwiedzać zjazdu motocyklistów, to lepiej omijać z daleka Port Dover, bo na pewno czekają nas tam korki - skorzystajmy więc z GPS-u i omińmy szerokim łukiem to sympatyczne miasteczko, które każdego 13. w piątek zamienia się w ryczący wulkan.
 Dojazd z Mississaugi zajmuje 2 godz.: autostradą QEW i 403 za Brandford, gdzie skręcamy w drogę nr 24 na Norfolk, a  później nią i drogą nr 59 do Long Point. 
 Istnieje też alternatywna, bardziej romantyczna, ale o pół godziny dłuższa trasa: QEW do Hamilton, tam drogą nr 6 do Port Dover, później drogami nr 24 i 59 do Long Point. Pierwsza brama, to wjazd do parku Cottonwood, następna - kilkaset metrów dalej - to New Park. 
Jerzy Rosa - Mississauga  


źródło: www.goniec.net

Komentarze(Dodaj)

2018
poniedziałek
18
czerwiec
IMIENINY
Gerwazego
Protazego
Sylwii
Zapamiętaj mnie 
Przypomnij hasło
Nie masz konta?
Zarejestruj się już teraz!
reklama